Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 31 notek 142348 odsłon
Bielinski, 4 czerwca 2017 r.

W górę i w dół

1270 12 1 A A A

   Pewne państwa są w trendzie wzrostowym, inne spadkowym, jest wreszcie trend boczny. Taka Szwajcaria od ośmiuset lat jest w trendzie bocznym. Nic tam się nie dzieje ciekawego. Nuda taka, że muchy padają w locie. No i jest czas zmiany trendu, ze wzrostowego na spadkowy, lub na odwrót. W giełdzie dziejów czas zmiany trendu to czas najgorszy, czas wojen, zarazy, masowych zbrodni. Wzór opisujący zmianę trendy ze wzrostowego na spadkowy zawiera litera: M. Dwa kolejne szczyty, rozdzielone dołkiem; formacja jest dopełniona przez wyjście dołem poniżej minimum. Przykładem Rosja. W ciągu ostatnich trzystu lat Rosja miała dwa szczyty mocarstwowej potęgi. Początek potęgi Rosji to panowanie Piotra I, a jednym z kamieni węgielnych jej mocy to ten nieszczęsny dla nas Sejm Niemy. Pierwszy szczyt to mniej więcej czas Kongresu Wiedeńskiego w roku 1815, konferencji układającej sprawy Europy o wojnach napoleońskich, oczywiście zgodnie z interesami i potrzebami zwycięskich mocarstw. Po zniszczeniu Wielkiej Armii Napoleona w czasie kampanii 1812 roku, w dwa lata później armia rosyjska dotarła aż do Paryża, a Rosja zyskała niepodważalny status jednego z najważniejszych europejskich i światowych mocarstw. Drugi szczyt to lata 1945  - 1953. W 1945 roku na konferencjach w Jałcie i Poczdamie, odpowiednikach kongresu Wiedeńskiego, Rosja pod postacią Związku Sowieckiego zyskała status jednego z dwóch światowych supermocarstw obok USA zostawiając daleko za sobą pokonanych, odwiecznych europejskich rywali: Wielką Brytanię, Niemcy, czy Francję. Początek końca super mocy Rosji Sowieckiej to śmierć Stalina i wyłamanie się komunistycznych Chin pod wodzą Mao spod dyktatu Moskwy.  Od tego czasu Rosja idzie tylko od złego do jeszcze gorszego. Obecnie Rosja cofnęła się do granic z początku XVII wieku. Na zachodzie straciła kraje bałtyckie, Białoruś i Ukrainę, oraz Mołdawię. Straciła prawie wszystkie zdobycze Katarzyny Wielkiej i zdobycze Piotra Wielkiego, za wyjątkiem Petersburga i kawałka bagnistego wybrzeża Zatoki Fińskiej. Na południu Rosja straciła Zakaukazie i całą Azję środkową. Z całego imperium Rosji została tylko Syberia i Daleki Wschód, krainy potencjalnie bardzo bogate, których jednak eksploatacja przynosić może więcej strat niż zysków.

   W czasie swoich kilkunastoletnich rządów czekista Putin stara się odbudować potęgę Rosji. Lecz co zdziałał? Zdołał ledwo odzyskać Krym i Donbas. No i nakraść miliardy przezornie ukryte w zachodnich bankach. Rosja przypomina ochwaconego, zdychającego konia. Lub raczej przegniłą szmatę. Gdzie się nie dotknąć, tam się rwie. To olbrzymi kraj i olbrzymie problemy. Za kilka lat Rosjanie mogą zostać mniejszością w Rosji! Z potężną populacja muzułmanów. Ta próba odbudowy imperialnej potęgi Rosji przez Putina nie dziwi. Takie ruchy często obserwowane są na wykresach giełdowych. W analizie technicznej nazywa się to powrotem do linii oporu. Czasem linia opory zostaje przebita, wówczas mamy trend boczny, czasem nie, co oznacza silne potwierdzenie trendu spadkowego. Tu linia oporu nie została przebita. W dającej się przewidzieć przyszłości Rosja nie ma żadnej szansy na odzyskanie statusu nie tylko supermocarstwa, ale nawet mocarstwa.

   W przypadku Polski mamy sytuację odwrotną niż Rosji. Od trzystu lat Polska jest w trendzie spadkowym. Tak się sądzi zazwyczaj. Jest to zrozumiałe. Rosja może być w trendzie rosnącym tylko wówczas, gdy Polska jest w trendzie malejącym. Nie powstałby potęga Rosji bez podboju i zniszczenia Rzeczypospolitej. Te procesy są silnie zależne i przeciwne w fazie. Przejście z trendu spadkowego na wzrostowy obrazuje litera W. Dwa kolejne minima przedzielone lokalnym maksimum. Przebicie poziomu maksimum potwierdza zmianę trendu na wzrostowy. W historii Polski pierwsze minimum przypiszemy ogólnie czasowi zaborów, w tym szczególnie czarny okres po klęsce powstania styczniowego. Lokalne maksimum to 20 lat niepodległej Polski, zaledwie intermezzo. Po którym nastąpiło kolejne minimum z lat 1939 - 1991. Najgorsze były lata 39-41, gdy Niemcy i Rosja Sowiecka działały ramię w ramię. Późniejsze lata wojny były bardziej krwawe, lecz to pierwsze dwa lata groziły zagładą Polsce i Polakom. Gdyby przymierze Hitlera ze Stalinem potrwało dłużej, niewątpliwie naród polski przestałby istnieć w dającej się rozpoznać formie. Szczęściem w nieszczęściu 22 czerwca 1941 roku niemieckie armie uderzyły na Sowietów, uprzedzając zresztą atak Armii Czerwonej na Niemcy. Dzięki tej kłótni pośród zbrodniarzy, między Stalinem a Hitlerem, naród polski ocalał. Lecz wojna sowiecko – niemiecka przypieczętowała los polskich i europejskich Żydów, których poszli na przemiał w machinie niemieckiej zgłady. Tak to w życiu bywa. Szczęście jednych to nieszczęście innych. Wybuch wojny niemiecko – sowieckiej zmienił kolejność w kolejce do zagłady. Miejsce pierwsze zamiast Polaków zajęli Żydzi. Niemcy Żydów wymordowali, lecz nie byli w stanie wymordować Polaków. Polacy, mimo olbrzymich strat, jako naród przetrwali. Mieliśmy szczęście. Czego nie można powiedzieć o losach Żydów. Tyle razy im się udało ocaleć, a nawet dobrze zarobić na cudzym nieszczęściu, tu mieli pecha. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pewnie tak, są o ile wiem są także turnusy odchudzające. Ale tak jakoś jest, że pacjenci po...
  • No właśnie, sfiksował. Są ludzie, którzy na podstawie kilku zdań z Biblii obliczają datę...
  • Nie ośmieliłbym się przewidywać przyszłości w oparciu o analizę techniczna, z dokładnym...

Tagi

Tematy w dziale Polityka