Blog
Amicus Plato, sed magis amica veritas
Bielinski
Bielinski naukowiec ściśle ukierunkowany
0 obserwujących 31 notek 142348 odsłon
Bielinski, 30 kwietnia 2017 r.

Szczęście dzieciobójcy

466 0 0 A A A

W tym tygodniu media odświeżyły historię sprzed dziesięciu lat, obecnie już zapomnianą, niegdyś bardzo głośną, sprawę zaginięcia małej Madelaine. Dziewczynka zaginęła w czasie wczasów w Portugalii. Madelaine, czyli Magdalena (?), albo Madzia (?), czteroletnia córka małżeństwa angielskich lekarzy została porwana podczas wczasów w Portugalii. Rodzice poszli na obiad, czy kolację, było to wieczorem; gdy wrócili zastali otwarte drzwi, ich dziecka nie było. Wynajmowany domek stał na uboczu, nie było żadnych świadków. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Wezwali policję, ta wszczęła poszukiwania dziewczynki. Zaczęła się wielka medialna afera. Całe miesiące media żyły porwaniem i zaginięciem czteroletniej, angielskiej dziewczynki. Szukano Madzi w całej Europie. I w Niemczech, we Francji, rzecz jasna w Anglii a nawet w Polsce szukano małej Madzi. Wszędzie wisiały jej zdjęcia. Ładna, miła dziewczynka, blondynka. Pogrążana w rozpaczy matka udzielała mnóstwa wywiadów, rodzice apelowali w mediach do porywacza(ów), aby oddali dziecko, oferując wysoką nagrodę za pomoc w znalezieniu dziecka – zamożni, wykształceni ludzie a ich nieszczęście poruszyło ludzi, którzy śpieszyli z pomocą wobec tak wielkiego nieszczęścia. Powszechnie sądzono, że Madelaine porwał jakiś pedofil, albo gang pedofili. Mimo intensywnych poszukiwań dosłownie w całej Europie dziecka nie znaleziono. Mała, śliczna Madzia przepadła, jak kamień w wodę. Jeszcze jedna ofiara pedofilów - morderców, którzy porywają obce dzieci na ulicy, by je wykorzystywać, gwałcić, a na koniec zamordować. Utajony lęk wszystkich rodziców, wszystkich matek. No, prawie wszystkich.

   Obecnie opublikowano nowe zdjęcie Madelaine. Dziewczynka uśmiecha się na zdjęciu, ale oczy ma zapuchnięte. Jakby wcześniej płakała. Jaka matka, jacy rodzice mają takie zdjęcia swoich małych dzieci, po płaczu? Nie jestem idealnym ojcem – tu musiałyby się wypowiedzieć moje dzieci – ale nie znajdę żadnego takiego zdjęcia, na którym moje dzieci wyglądałyby, jakby przed chwilą mocno płakały. Niby mała rzecz, zdjęcie, jedno z wielu, na nim cienie pod oczami czteroletniej dziewczynki, które wcale nie musiały pochodzić od płaczu, choć niby od czego innego? Utwierdza mnie to w przekonaniu, które mam od lat. Od samego początku poszukiwań małej Madelaine. Nie ma tu żadnej tajemnicy. Sprawa porwania i śmierci małej Madzi jest prosta. Jasna i oczywista. Sprawcy zamordowania dziewczynki są znani od lat. Policja też ich zna doskonale. Każdy, kto się zastanowi to wie. Istnieje tylko jedno rozsądne wytłumaczenie.

   Madelaine zamordowali jej rodzice. Tata i mama. Nie ważne, kto zatłukł Madzię na śmierć, tata czy mama, zrobili to razem, wspólnie. Bili ja od lat, w końcu któreś uderzyło za mocno. Madzia upadła, uderzyła głową w posadzkę, kant stołu, albo tata walnął ją w głowę czymś twardym. W końcu to tylko czteroletnia dziewczynka, nie bokser wagi ciężkiej, dziecko ma delikatną czaszkę. Madelaine została zamordowana przez rodziców. Nie przypadkiem ta angielska para wybrała domek położony na uboczu. Nie chcieliby, by inni słyszeli płacz bitego dziecka. Także czas urlopu wybrali odpowiednio, w maju, przed sezonem, gdy turystów jest niewielu. Nie ma świadków. Może Madzia jeszcze żyła? Była nieprzytomna, ale żyła, w szpitalu by ją uratowali. Jej tata i mama – lekarze przecież – wiedzieli o tym, lecz woleli ją dobić niż zawieść do szpitala, bo wówczas wydałoby się, że nie są idealnymi rodzicami idealnego dziecka. Że wręcz przeciwnie są prawdziwymi potworami w ludzkim ciele z dyplomami lekarzy, że zatłukli swoje dziecko prawie na śmierć, że biją ja przez jej całe jej krótkie i pełne męki życie. Życie dziecka dręczonego przez własną mamę i tatę.

   Historia alternatywna? Nieprawdopodobne? Mała Madzia nie przeżyła wczasów w Portugalii ze swoimi kochającymi (?) rodzicami. Co było dalej, ławo się domyśleć. Paraia de Luiz – portugalskie miasteczko gdzie to się działo – to niezwykle piękne miejsce. Blisko przylądka świętego Wincentego (port. Cabo de São Vicente) najbardziej na południowy zachód wysuniętego krańca Europy. Tu kończy się Europa. Tutaj kontynent najdalej wżyna się w ocean. Wysokie, kilkudziesięciometrowe, skaliste klify, na wybrzeżu dominują niewielkie zatoczki otoczone przez skały. Tutaj ocean jest stale wzburzony, potężne fale, wysokie pływy, bardzo silne morskie prądy. Wybrzeże prawie bezludne, tylko skały, ocean i wiatr, ustronne zatoczki, zasłonięte przed oczami wścibskich. Wymarzone miejsce do pozbycia się zwłok. Ta angielska para to miała szczęście! Zatłukli na śmierć swoją małą, śliczną Madzię w miejscu wręcz stworzonym do pozbycia się zwłok. Nieważne czy Madzia żyła, czy nie. Rodzice zapakowali ją do bagażnika auta, takie małe dziecko zmieści się nawet do walizy. Nikt niczego nie widział, bo domek na uboczu. Krótka jazda, kilka kilometrów i tatuś i mamusia wyrzucili ciało córki do oceanu z klifu, lub zeszli do jakieś zatoczki. Ocean pochłonął ciało dziecka jak kamień wodę. Nie ma ciała, nie ma zbrodni. Nie ma zbrodni, nie na winnych. Potem Anglicy wrócili, wezwali policję i powiedzieli, że ktoś porwał córkę. Poszło im lepiej niż sami sądzili. Media kupiły tę historię. W całej Europie rozpisywano się nieszczęściu o rodziców Madelaine i szukano porwanej dziewczynki.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

image
Dla chcących więcej polecam książkę:
"Kto może być zebrą i inne historie"
wydawnictwo: e-bookowo

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pewnie tak, są o ile wiem są także turnusy odchudzające. Ale tak jakoś jest, że pacjenci po...
  • No właśnie, sfiksował. Są ludzie, którzy na podstawie kilku zdań z Biblii obliczają datę...
  • Nie ośmieliłbym się przewidywać przyszłości w oparciu o analizę techniczna, z dokładnym...

Tagi

Tematy w dziale Społeczeństwo